Przejdź do treści

WEBEENAR Marketing na LinkedIn: marka, leady czy SEO dla Ai?

O czym rozmawialismy z naszym gościem?

Podczas WEBEENARu Sharebee razem z Maćkiem Lewińskim – analitykiem i ekspertem Google – rozmawialiśmy o tym, jak w praktyce budować obecność na LinkedIn, która coś wnosi, zamiast tylko zabierać nasz cenny czas.

Ludzie vs marka – twarde dane

Maciek ma ponad 40 tys. obserwujących na profilu prywatnym. Na company page’u firmy, którą prowadzi, tylko 277 osób. To nie jest przypadek. To jest sygnał.

Firmy zawsze mają jakieś ograniczone ramy. Brandbooki, zasady, sztywne reguły. Ludzie są bardziej plastyczni.

Zaufanie buduje się łatwiej z człowiekiem. Biznes robimy między sobą, nie między logotypami. Dlatego employee advocacy, w którym pracownicy czują się komfortowo i dostają narzędzia, a nie sztywne wytyczne, ma sens. Bo klient chętniej zadzwoni do konkretnego specjalisty niż na infolinię „firmy X”.

Zasięgi, porównywanie się i pułapka „bohatera z zera”

Maciek pokazał post zapraszający na nasz webeenar. Sam post wykręcił 3 razy większy zasięg, niż średnia jego publikacji.

I tu kluczowa obserwacja:

Strasznie mnie w branży denerwuje, jak porównujemy się do tych najlepszych. Chcemy od zera wskoczyć do bohatera. A trzeba porównywać się do ligi, w której aktualnie gramy.

Podkreślał słowa: konsekwencja i cierpliwość. Nie chodzi o to, żeby jeden post zrobił 600 tys. zasięgu. Chodzi o to, żeby treści pojawiały się regularnie i budowały rozpoznawalność w swojej bańce, przede wszystkim wśród ludzi, którzy podejmują decyzje biznesowe.

Lajki są jak pieniądze w Monopoly – nic za nie nie kupisz. Liczy się to, do kogo docierasz, a nie ile osób przescrolluje Twój post.

Kulisy i strach przed kopiowaniem

Maciek stawia na otwartą komunikację. Pokazuje zaplecze, efekty, porażki, tabele i liczby.

Nawet jak ktoś mnie skopiuje, to zrobi to w swoim stylu.

Na początku gryzło go sumienie, kiedy widział, jak jego pomysły (np. tabele porównujące zasięgi) zaczynają żyć własnym życiem. Dziś nie ma z tym problemu, bo data publikacji jest po jego stronie. Oryginalność nie polega na tym, że nikt inny dane rzeczy nie zrobił, lecz na tym, że ktoś robi to jako pierwszy i pozostaje w tym konsekwentny.

AI, treści i „ludzki dotyk”

Maciek nie jest przeciwnikiem narzędzi AI, sam z nimi pracuje, choć jasno mówi:

Jeśli wrzucisz prompt »napisz mi coś eksperckiego na środę«, to dostaniesz tekst. Tylko brakuje w nim »human touch«, bez opinii, która wynika z Twojej praktyki.

AI radziło mu nie używać czerwonego krzyżyka na początku postu. Zrobił odwrotnie… i posty z tym krzyżykiem miały zdecydowanie więcej wyświetleń.

Dlaczego? Bo się wyróżniał, a w zalewie treści generowanych masowo wyróżnienie się jest jedyną szansą na to, żeby kogoś swoją treścią zainteresować.

Algorytm LinkedIn (według naszego i Maćka doświadczenia) coraz bardziej premiuje rozbudowany opis kontekstu sytuacji i prawdziwą dyskusję, którą ów kontekst wywołuje. Co więcej, posty tekstowe czasem działają lepiej niż te z grafiką, właśnie z tego powodu, że zmuszają do przeczytania, analizy  i odpowiedzi.

Reklamy na LinkedIn – kiedy mają sens

Reklamowanie się na LinkedIn jest drogie. To fakt, nie mit. Reklamy te są jednak też niesamowicie precyzyjne.

Postawmy sprawę jasno! Nie budujmy naszych kampanii na przekazie do góry lejka sprzedażowego.  Skupmy się na jego dolnej części. Remarketing do osób, które już były na naszej stronie, jest dużo skuteczniejszy niż pozyskiwanie klientów poprzez kierowanie komunikacji do wszystkich (czyli do nikogo).

Nowy użytkownik na Twojej stronie to wielka niewiadoma.`

Zamiast palić budżet na komunikację do wszystkich, lepiej domknąć to, co już zaczęło się dziać organicznie.

Atrybucja i największy zarzut do branży

Maciek nie lubi stawiać spraw zero-jedynkowo . Nie wierzy we frazesy jak „80% klientów przyszło z LinkedIn”. Marketing to gra zespołowa, nie działania solo. Liczy się efekt inkrementalny: czy po dodaniu LinkedIna jako narzędzia komunikacji przybyło leadów? Czy biznes rośnie?

Zamiast pytania „z którego kanału jest klient”, lepiej zapytać „czy całość działa lepiej, kiedy wszystkie kanały grają razem”.

Podsumowanie

Nie ma drogi na skróty. Nie ma magicznego prompta, który zastąpi doświadczenie. Nie ma jednego postu, który załatwi sprawę na zawsze.

Jest za to konsekwencja, cierpliwość i odwaga pokazywania siebie – ze swoimi opiniami, własnymi  tabelkami, czerwonymi krzyżykami i całym zapleczem, którego nie widać. Nie bójmy się eksperymentów! Bądźmy sobą i bądźmy w tym wytrwali!

  

  

Kim jest nasz gość?

Maciej Lewiński 

Od 15 lat jako analityk i Ekspert Google Analytics 4 (GA4) pomaga firmom zrozumieć, co tak naprawdę dzieje się z ich budżetem. Dane to dla Macieja nie „cyferki na dashboardzie”, ale mapa, która chroni Twoje pieniądze przed zniknięciem w krzakach.

Z czym najczęściej przychodzą do Niegomarketerzy i właściciele firm?
🟣 Mają wdrożone GA4, ale narzędzie milczy – nie daje odpowiedzi na kluczowe pytania.
🟣 Mają duży ruch na stronie, ale współczynnik konwersji i sprzedaż stoją w miejscu.
🟣 Przepalają budżety reklamowe, bo nie wiedzą, który kanał tak naprawdę dowozi wyniki.

  

Udostępnij: