WEBEENAR Employee Advocacy bez złudzeń: jak mierzyć to, co naprawdę ma znaczenie
Podczas WEBEENARu Sharebee Marta Pawlak-Dobrzańska (20+ lat w analityce HR i People Analytics) powiedziała wprost:
większość firm mierzy employee advocacy tak, jakby liczyła lajki na imprezie firmowej. Fajnie, że było głośno. Tylko co z tego wynika dla biznesu?
Bo 1800 reakcji pod postem CEO ogromnej firmy wygląda imponująco… dopóki nie zapytasz: a co się potem stało? Kto kliknął? Kto napisał? Kto zaaplikował? Kto kupił?
Po co w ogóle mierzyć employee advocacy?
Bo bez tego łatwo wpaść w pułapkę „dużo się dzieje, a efektu zero”. Albo jeszcze gorzej – optymalizować treści pod metryki, które nie mają żadnego przełożenia na rekrutację czy sprzedaż.
Marta pokazała prosty, ale brutalnie skuteczny model 4 poziomów:
Poziom 1 – Aktywność Liczba postów, wyświetleń, reakcji, satysfakcja ambasadorów. Tu siedzi 90% firm. I tu najczęściej kończą raporty.
Poziom 2 – Jakość uwagi Czy docieramy do właściwych ludzi? (role, firmy, seniorność). Czy ktoś w ogóle komentuje, czy tylko klika serduszko?
Poziom 3 – Konwersje Aplikacje → rozmowy → oferty → zatrudnienia. Leady → rozmowy sprzedażowe → zamknięte deals.
Poziom 4 – Wpływ na biznes Czy zmienia się jakość kandydatów? Czas zatrudnienia? Koszt pozyskania? Win-rate w sprzedaży?
I najważniejsze pytanie, które padało jak młot: „Co się stanie, jeśli w przyszłym roku tego nie zrobimy?” Jeśli nikt nie zapłacze – to znak, że działacie na poziomie „fajnie było”.
Najczęstsze grzechy (i jak je naprawić)
- Brak jasno zdefiniowanego celu na początku („chcemy budować markę” to nie cel).
- Brak połączenia danych: LinkedIn → strona kariery → ATS → system kadrowy → Google Analytics.
- Raportowanie „dużo postów, dużo reakcji” zamiast „te posty dały nam X aplikacji z profilu Y w czasie Z”.
Marta pokazała też własne przykłady – od rocznicowego posta, który „fajnie poszedł”, ale nie przyciągnął grupy docelowej, po karuzelę o prezentacjach dla zarządu, która przyniosła dwie konkretne zapytania biznesowe.
Co z tego dla Was?
Jeśli prowadzicie program ambasadorski, employer branding albo po prostu chcecie, żeby LinkedIn pracował, a nie tylko ładnie wyglądał – zacznijcie od pytania o cel. Potem dobierzcie mierniki. Potem połączcie dane. Dopiero na końcu optymalizujcie treści.


